Panel autora Strefa autora Zaloguj się
A A A

Karnawał w Sodomie

Karnawał w Sodomie
11.00 pln
Jeżeli posiadasz rabat indywidualny, przed dodaniem produktu do koszyka - zaloguj się

Karnawał w Sodomie

wydawnictwo: e-bookowo
kupując teraz e-book (PDF) zamiast 11.00 pln łącznie zapłacisz 9.79 pln

 Opis

Karnawał w Sodomie jest wyborem humoresek, ponadczasowych felietonów, impresji, prowokacji, monologów, wierszy, zamyśleń – łączących w sobie elementy głębokiej refleksji i humoru aforyzmów; to błyskotliwe i pełne finezyjnego dowcipu vademecum współczesnego człowieka.

Marek Różycki Jr., obdarzony umiejętnością ironicznej syntezy, przewrotnie acz prawdziwie pokazuje rzeczywistość, ujawniając rządzące nią, często absurdalne, często jedynie komiczne mechanizmy.

 

 

PUBLIKACJA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE NA EBOOK ROKU 2011

 

Felieton Marka Różyckiego jr. BIEG PRZEZ PLOTKI

Nic nas nie nauczył czas
I nauka poszła w las.

ALEKSANDRER hr. FREDRO

PLOTKA JEST PODSTAWOWYM NOŚNIKIEM INFORMACJI WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE. / Franciszek Starowieyski Byk

Lotem błyskawicy rozeszła się wiadomość, że do warszawskiego Lasku Bielańskiego przybędzie Robin Hood! Kto wezwał Robina? - na ten temat zdania były podzielone, a dyskusje zażarte. Jedni zaklinali się, że zaproszenie wyszło od „Solidarności” sygnowane przez samego Przewodniczącego, drudzy zaś - ci stanowili większość - wskazywali na OPZZ wraz z SLD i PSL-em, powołując się na wiarygodne informacje tygodnika „NIE”, który ponoć dotarł już do Lasu Sherwoodzkiego. Noblista, posiadacz rozlicznych doktoratów, a także Instytutu własnego imienia i nazwiska - jednoznacznie wskazywał na postkomunę.

WIADOMOŚCI NIKT NIE KWESTIONOWAŁ.

W dniu poprzedzającym mające nastąpić wydarzenie Lasek Bielański był już pełen /naszych/ ludzi. Przedstawiciele prasy, radia i telewizji okupowali rozłożyste dęby, walcząc zajadle o lepsze konary i gałęzie, dogodniejsze pozycje dla służb sprawozdawczych. Wołania o zachowanie i przestrzeganie hierarchii /ważności publikatorów/ i kultury zachowań pozostały, niestety, wołaniami na puszczy. Tylko ekipy „Wiadomości”, "Faktów" oraz TVN 24 - mogły spać spokojnie. Zawczasu pomyślano o utworzeniu, powołaniu i urządzeniu Centralnego Leśnego Studia koordynującego prace dyspozycyjnych zespołów. Pomysł  był genialny i prosty zarazem: w każdej dziupli kamera plus redaktor Monika Olejnik. Kamil Durczok nie mieścił się w żadnej dziupli. Zaś małżeństwo Lisów ustawiało się raz z wiatrem, to znów - pod wiatr. Tylko zawistnicy /gdzie ich nie ma/ sarkali, że to niesprawiedliwie, bo telewizja od dawna już była w lesie.
Pomniejsze drzewa obsiedli etnografowie, historycy, kulturoznawcy itp. Gałęzie gięły się pod ciężarem gatunkowym marzeń o doktoratach i habilitacjach, których tematy wypisane były na twarzach adeptów nauki. Z ciekawości kilka odczytałem: „Świadomość leśnych warstw społecznych a stan pogłowia dziczyzny w aspekcie historycznym”, „Zbójnickie przyśpiewki z Sherwoodzkiego lasu”, „Hyperaksjomatyczny tor lotu strzały w zależności od strukturalnego tworzywa łuku”, „Geneza anglosaskich pohukiwań na konia”, „Koncepcja stosunku do kobiety w nawiązaniu do idei łowów na jelenia”, „Wpływ pobytu w lesie na odwagę cywilną” itp. itd.

W młodniku, zagajnikach i poszyciu leśnym przyczaiły się panny, mężatki i rozwódki zwabione sławą pogromcy serc niewieścich /patrz: "Każda dzieweczka szła do laseczka"/. Cały las szeptał o jego odwadze, umiejętnościach, szczodrobliwości, popularności i sprawności /słuchaj: „Kochany Robie - oddam się Tobie” albo „Tylko z Tobą Robinie czas miło upłynie”/.  Damy i matrony wystrojone jak na misterium niedzielne, wabiły oko karakułami, norkami, lisami, biżuterią... /w domyśle: A nuż ograbi, rozbierze, weźmie.../.  Podlotki i panny z dumą obnosiły nieoszacowane klejnoty swej płci. Intelektualistki zaś - nęciły bogactwem ducha i umysłu.
Przed Laskiem Bielańskim powiewał transparent Fan Clubu Robin Hooda: „NIE JE WAŻNE CZYJE CO JE - WAŻNE TO JE, CO JE MOJE”.

Przedstawicielki pism kobiecych, dziewczęcych a także słynni gospodarze telewizyjnych „tok-szoków” nie mogli wprost doczekać się chwili, w której będą mogli zadać Robinowi zasadnicze, egzystencjalne wręcz pytanie: jak układa mu się pożycie z Lady Marion i czy ją zdradza, i z kim, i gdzie, i jak?...
Dzieciarnia koczowała na polankach przy wesoło buzujących ogniskach. Nikt już nie pamiętał jeszcze nie tak dawnych fascynacji pancernymi i psem Szarikiem, w zapomnienie poszedł Winnetou; nawet pszczółka Maja nie bzyknęła, ani, ani...
W nocy poprzedzającej wizytę wyjętego spod prawa /anglosaskiego/ słychać było trzask łamanych gnatów, gałęzi i jęk ziemi. Co raz to ktoś zepchnięty przez silniejszego spadał z drzewa, lecz wola zobaczenia idola wraz z ochotą maszerowały w pierwszym szeregu...

Mój blok sąsiaduje z Laskiem. Ponieważ nie sposób było zasnąć - zaszedłem do sąsiada.

- Nie wiesz, dlaczego akurat do nas przybywa Robin?  - zagadnął mnie już w drzwiach. - Może przyjeżdża z cyklem wykładów:  „Jak przeżyć w kapitalizmie bez środków do życia?”  No bo jeśli grabić bogatych, to się biedak pomylił…
- Ale biedni są. Znaczy jest komu dawać  - sprecyzowałem myśl. - Mamy blisko  20 procentowe bezrobocie. a ponad  23 mln Polaków żyje w rodzinach, w których poziom dochodów jest niższy od minimum socjalnego przyjętego za granicę niedostatku. Zaś kilkadziesiąt adresów krwiopijców i wyzyskiwaczy to ja sam mógłbym mu dostarczyć...

Sąsiad zaciągnął się mocnym-zagranicznym.

- Fakt faktem, że biedni byli zawsze. Mój ojciec, też taryfiarz, opowiadał mi, że przed wojną nędzarzy i żebraków było jak mrówków. - Zgasił peta i sięgnął do paczki. - A teraz znów jest wyzysk i klasa posiadająca, mówią o nich - biznesmeni... Krętacze, na mój rozum, kiwają szaraków i znów jest wyzysk i ta, no, klasa posiadająca.
- Ale mamy demokrację - odrzekłem - choć mój głos sumienia jakby przechodził mutację właśnie.

Sąsiad posłał mi ekumeniczny uśmiech. - Tego do garnka nie włożysz, a poza tym demokracja, jak mówisz, jest dla kulturalnych ludzi. A ja mówię o tym barachle, badziewiu, które teraz wypłynęło na wierzch. Młody jesteś, pożyjesz, to i przejrzysz na oczy...

Zapadło ciężkie milczenie. Nie wytrzymałem w końcu i zaripostowałem:
- Tych trochę bogatszych to i tak załatwia mafia.

- A powinien urząd finansowy - odrzekł sąsiad. - Tyle mówią o praworządności, prawie i sprawiedliwości... Ja rozumiem, że jesteśmy w okresie przejściowym...

- ...powiedział Adam do Ewy wychodząc z Raju…. - dokończyłem myśl sąsiada. - Myślę, że jako obcokrajowiec to może dla jeleni do nas przyjeżdża. Na polowanko. Taak, jeleni ci u nas dostatek...

Rozmowa się jakoś nie kleiła więc wtrąciła się żona sąsiada:

- A ja sądzę, że tu chodzi o ten, no, naturyzm, zbliżenie do przyrody i o ekologię też. /Muszę dodać, że żona sąsiada jest kobietą nowoczesną, wyemancypowaną, bez przesądów, podąża z duchem czasu - w myślach rzecz jasna i marzeniach/. - W kolejkach nie stał  - kontynuowała wywód - łapówek nie musiał dawać, do urzędów nie chodził, żył jak człowiek - na łonie natury. Jak był głodny - to szedł na polowanie, jak się czuł za mało szlachetny - to łoił skórę szeryfowi z Nottingham, jak się nudził i przeżywał zwątpienie - to zebrał wokół siebie towarzyszy i ich nauczał...

- To chyba z innej bajki - przerwał żonie sąsiad. - Ty lepiej zrób jakieś kanapki i przynieś coś do popitki, bo noc mamy z głowy.

- A ja słyszałem - wróciłem do przerwanego wątku -  że Robin zbiegł do lasu przed wierzycielami. Pasożyt był - to pewne. Niebieski ptak. Margines społeczny. To, że grabił bogatych, a oddawał biednym - to literatura. Pięknych charakterów nie spotyka się w życiu. A ludzie, jak to ludzie - są praktyczni: podpatrują, szukają rad, sposobów dla siebie na swój własny użytek...

- Niby jak? - zainteresował się sąsiad. - Jak na ten przykład nie zapłacę moich podatków, rat, spłat i pożyczek, to ucieknę do Lasku Bielańskiego?!

- Nooo, możesz udawać Robin Hooda… -  mój głos sumienia po raz kolejny przechodził mutację  -  słowem świrować idiotę, faceta w rajtuzach i wszyscy się od ciebie odczepią...

Na stole pojawiły się kanapki i płyny. Rano posłaliśmy dzieciaka sąsiadów na przeszpiegi. Miałem potężny ból głowy, ale chyba dobrze zrozumiałem: całe to zamieszanie wywołał porucznik Borewicz i Adam Zawada, którzy penetrowali środowiska przestępcze Marymontu. Akcja nosiła kryptonim „Robin Hood”.

Normalka... Tylko skąd te plotki i „przecieki”?...

-------------------------------------------------------------------

PLOTKOWAĆ; o kim, o czym; - na kogo. Robić plotki. Zajmować się plotkarstwem. Rozpowszechniać. Rozgłaszać plotki. Roznosić. Szerzyć. Rozsiewać. Rozpowszechniać. Rozgadywać dziwy. Puszczać plotki, bajki. Latać z językiem, z jęzorem, z ozorem. Chlapać; chlastać ozorem. Porównaj: Kompromitować. Obmawiać. Itp. Itd….

Plotka jest definiowana w SŁOWNIKACH JĘZYKOWYCH - jako niesprawdzona lub kłamliwa pogłoska, powodująca utratę dobrego wizerunku osoby, której dotyczy, a plotkowanie: jako robienie, rozpowszechnianie plotek. Powszechnie uważa się, że plotka jest synonimem pogłoski, która jest definiowana jako rozpowszechnianie niepewnych, niesprawdzonych wiadomości bez znajomości OKOLICZNOŚCI, FAKTÓW I  NIE UJAWNIANYCH – POWTÓRZĘ -   UWARUNKOWAŃ ORAZ OKOLICZNOŚCI.
Jednakże z takimi definicjami nie zgadzają się przedstawiciele nauk społecznych.

W naukach społecznych plotkowanie jest definiowane jako:

1. Aktywność przyjemna sama w sobie, gadanie dla samego gadania;

2. Negatywne, złośliwe, płytkie obmawianie  osób
3. Wymiana oceniających informacji o nieobecnej osobie;
4. Proces wymiany informacji o nieobecnych osobach o zabarwieniu oceniającym, pomiędzy bliskimi sobie MENTALNIE… osobami.

Definicje 3 i 4 są najpopularniejszymi ujęciami zjawiska.

Plotkowanie odróżnia się od pogłoski. Plotka różni się od pogłoski treścią – plotka dotyczy zawsze ludzi, natomiast pogłoska dotyczy raczej zdarzeń i może dotyczyć ludzi.  Pogłoska i plotka różnią się również wiarygodnością. Pogłoska zazwyczaj jest prawdziwa, natomiast plotka jest w dużej mierze produktem fantazji wysnutej z wątłych poszlak, ( braku znajomości REALNEGO PODŁOŻA I PRAWDZIWYCH UWARUNKOWAŃ ) -    zależnej od indywidualnych zainteresowań, dowolnie rozbudowywanych w ogólniejszą POZORNĄ INFORMACJĘ.

Plotkowanie jest zachowaniem postrzeganym negatywnie, jednakże bardzo powszechnym (badania wykazują, że OBECNIE 75 – 80 procent prywatnych konwersacji poświęcanych jest plotkowaniu). Analizy dyskursu wskazują, że uczestnicy „czynności plotkowania” stosują wiele STRATEGII  ZABEZPIECZAJĄCYCH ICH  PRZED  WIZERUNKIEM PLOTKARZA, zanim przejdą do „oceny” nieobecnej osoby, osób, zjawisk, wydarzeń itd.

WIKIPEDIA ZAŚ PODKREŚLA:

Plotkowanie jest formą umacniania więzi poprzez przypominanie i upewnianie się uczestników, co do norm, które grupa ustaliła, posiadanie wspólnych norm jest bowiem jednym z wyznaczników spójności grupowej. Plotkowanie stwarza okazję do przypomnienia i potwierdzenia, że uczestnicy nadal podporządkowują się tym normom. Plotkowanie jest czynnością intymną i sekretną, dzieje się wśród osób, które darzą się zaufaniem – stąd osoba, z którą inicjator chce plotkować może czuć się włączona w grupę czy w krąg osób zaufanych.

PLOTKOWANIE POWODUJE PRZEDE WSZYSTKIM ODCZUWANIE PRZYJEMNOŚCI. (sic!...).

Plotkowanie może też być wykorzystywane jako strategia rywalizacji do niszczenia reputacji konkurentów. Jest również jednym z przejawów agresji pośredniej, czyli agresji nie wprost służącej zniszczeniu dobrostanu psychicznego oraz relacji interpersonalnych jednostki.

Era Internetu nadała plotce zupełnie nowego wymiaru. W sieci pojawiły się dziesiątki serwisów plotkarskich, o względy których zabiegają gwiazdy i celebryci, plotka stała się bowiem przede wszystkim narzędziem MARKETINGOWYM.

----------------------------------------------------------------

No cóż, nic tak nie łączy wszystkich - w czasach nam współczesnych - jak właśnie POLOTKA. POWTÓRZĘ:  TO SZCZEGÓLNE ZNAMIĘ  WSPÓŁCZESNYCH NAM CZASÓW!

Ktoś dowcipny wyznał był, że najlepiej plotkować na swój własny temat… I NIE DAĆ SIĘ UBIEC „ŻYCZLIWYM”… A TO JUŻ SWOISTY… AUTOMARKETING….

W CZASACH DZIKOŚCI I BARBARZYŃSTWA – LUDZIE WALCZYLI NA MACZUGI;  W EPOCE CYWILIZACJI ORAZ INTERNETU – „LUDZIE”…  ZMIENILI  PAŁKI NA PLOTKI I POMÓWIENIA…

Tylko Ludzie wielkiego formatu zdają sobie sprawę, że PLOTKA – TO ŚRODKI MASOWEGO PRZEKAZU SZATANA. Nic też dziwnego, że plotka rozrasta się po drodze, jak zauważył był już Wergiliusz.  I jest to oczywista konstatacja, że PLOTKA jest jak rozlana woda: z każdej strony można do niej dojść I NIE ZNALEŹĆ ŹRÓDŁA!...

NIESTETY, LECZ CAŁKOWICIE ZGADZAM SIĘ Z KONKLUZJĄ MĄDREGO OBSERWATORA, ŻE : INFORMACJA MA SWOJE KANAŁY, PLOTKA ZAŚ – CAŁĄ PRZESTRZEŃ…

 

Felieton radiowy Marka Różyckiego jr.      CHAM CHAMEM - na wiek wieków. Amen!

 

CORRAZ WIĘCEJ CHAMÓW -

CORAZ MNIEJ KORDIANÓW!

 

Odwaga jest właściwie najpiękniejszym

rodzajem szaleństwa.

ST. FLESZAROWA-MUSKAT

 

CHAM-PROSTAK - to osoba, (a może raczej – „żyjątko”), która zachowuje się bezczelnie, ordynarnie, nie przestrzega podstawowych norm, zasad,   „konwenansów salonu” i konwencji zachowania; o totalnym braku kindersztuby. Niejako genetyczny/a - grubianin, PRYMITYW,  PROSTAK, burak, chamidło.

Cham-prostak ma swoje głębokie korzenie i „umocowanie” w historii. Patrz: „Cham (hebr. חָם Ḥam), – według biblijnej Księgi Rodzaju najmłodszy z 3 synów Noego, przodek ludów Kanaanu i Afryki. Od jego imienia wzięła się nazwa ludu Chamici.  Za swoje zachowanie w stosunku do ojca został, wraz z potomstwem, przeklęty przez Noego (stąd chamem określa się człowieka źle wychowanego, gbura, prostaka, naturystę umysłowego, kretyna)”.

Przychylam się do opinii Aleksandra Świętochowskiego, który wyznał był, że „CHAM jest zdobywcą    c h w i l o w e j    władzy za pomocą brutalstwa!!!”. A także – cham nie jest świadom swego statusu ani tym bardziej – własnego,  prostackiego zachowania.

Antoś Czechow też wyznał był, że „Lepiej z rąk chama i durnia zginąć niźli doczekać się od niego pochwały”. Ukułem kiedyś powiedzenie, które koresponduje z opinią Antoniego: PIĘKNA TO W ŻYCIU CHWILA – ŻEGNAĆ CHAMA – PROSTAKA – DEBILA; oraz: DEBIL DEBILA – WIEDZĄ ZAPYLA…  A Diogenes, który spojrzał mi był  przez ramię, szepnął był do ucha: „Lepsza jest uboga mądrość niż głupie bogactwo!” (…)

Stanisław Ignacy Witkiewicz – także był – zabrał głos w sprawie: „Nie uważam się za ideał, ale muszę stwierdzić niebywałe wprost przeszarżowanie mojej sylwety psychicznej w kierunku ujemnym w opinii przeciętnych chamów, prostaków i kretynów”. Tego wyznania nie należy „spłaszczać”,  dywagować na jego temat,  bowiem tylko osłabia się  Przekaz, a ludzie inteligentni – i tak pojmą, zrozumieją,  i… dopowiedzą sobie realność własną…  -  z chamami w tle lub też: na pierwszym planie - w jakiej przyszło im (rzeczywistości, powtarzam)  egzystować bądź też – wegetować…

Cham-prostak zakochany jest w swoich sądach, opiniach, które feruje na prawo i lewo w każdym czasie i na każdy temat. Przecież wedle tego żyjątka – jest ono „intelektualnym komiwojażerem”, ba – czasami nawet: erudytą… Nikt nie rozpowiada kłamstw tak gładko, jak ten, kto w nie wierzy. A cham-prostak jest dla siebie autorytetem w tym względzie  (oraz w   innych względach -  także…).  Cham-prostak uwielbia rozdymać pustkę swej osobowości,  „kreować się  NA…”  oraz  zbierać  profity z  cudzej pracy i potu.   „Normalka” – jak świat światem CHAM-PROSTAK  nie był Człowiekowi – bratem….

NIKOŚ DYZMA  MA SWÓJ WIELKI FAN-CLUB, KTÓREGO SZEREGI PRYMITYWÓW WCIĄŻ ROSNĄ I ROSNĄ. CHAMÓW I PROSTAKÓW BOWIEM – PRZYBYWA NAM WPROST PROPORCJONALNIE DO…. UBYWANIA OSTATNICH – bardzo ubogich w MIEĆ!!! -  ARYSTOKRATÓW DUCHA, INTELEKTU, SŁOWA!

Ostatnio da się również zauważyć cwanych chamów i prostaków – którzy usiłują roztoczyć wokół siebie taką aurę, że podszywają się dość udatnie pod „arystokratów” z krwi i kości,  jednak maski im spadają…, tak, tak, „spadywują”… hi, hi, hi….  Bowiem  choćbyś naturę chama-prostaka wyrzucał drzwiami – będzie się starała wtargnąć oknem lub kominem… To, oczywista, przenośnia, metafora, czy jak mawiał Karol Irzykowski: „przerzutnia”…

To  także  „oczywista oczywistość”, że cechą człowieka mądrego jest błądzić, chama i zadufanego prostaka – trwać w błędzie. Identycznie – wiedza daje POKORĘ wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma zaś chama i prostaka. Mój przyjaciel,  Tadeusz Nowak (wybitny pisarz, poeta, o którym zapomniano, bo był za skromny!!!...)  zwykł był mawiać i  powtarzać: „Lepiej być nieszczęśliwym Sokratesem niż zadowolonym z siebie prostakiem i głupcem.” Nauka: Wiedza, kultura, obycie i cnota są ozdobami człowieka, ale wymagają oprawy jak szkła okularów!....

No cóż, Czytelniku Kochany, uciekaj od chamów – prostaków i głupców wszelakiej płci i „maści”,  bowiem kto obcuje z mędrcami – mądrzeje, lecz kto się brata (nawet z koniunkturalnych względów) z chamami i prostakami, temu źle się wiedzie. (Sprawdzone po wielokroć!)…   Eliza Orzeszkowa – także była świadkiem „uczestniczącym” i zapisała była: „Półgłówki zwykle najwyżej głowę podnoszą, czasami zyskują chwilowy poklask lecz nic a nic  – poza niesmakiem – po nich nie pozostaje”. (…)

Prawdziwy – a nie farbowany -  Arystokrata Ducha, Słowa, Intelektu – w obecnych czasach – to niebezpieczny wariat:  Człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną i wolność myśli…  Koteczku, a ja Cię proszę, unikaj szablonów, nie daj się zaszufladkować! Pamiętaj o ocenie innych, tylko na tyle, że  powinieneś mieć ją  głęboko w D*PIE – bowiem: TYLE NADZIEI, ILE NIEWIADOMEJ…

CHAM I PROSTAK – odpowiedzą Ci :  Mózg ludzki nie jest narzędziem myślenia, lecz narzędziem walki o BYT I ZBYT…  jak kły i pazury. Jego konstrukcja sprawia, że prawdą jawi się nam to, co jest wszakże tylko ICH  korzyścią…  PROSZĘ CIĘ, KOTECZKU, NIE WIERZ IM!!!  Bacz na korzyść – że tak powiem – w Kosmosie, który wszyscy mają w nosie… Przyszedłeś TU, by spełniać swoją Posługę, a może nawet: Misję – WBREW… (idiotom, kretynom, przydupasom, chamom, koniunkturalistom, prostakom)…

Kotku, należysz przecież do Kultury Śródziemnomorskiej, zatem – nie zapominaj – na ten przykład - o…  Pitagorasie, który rzekł był: „NAJGORSZĄ RZECZĄ JEST GŁUPOTA, KTÓRA ZABRAŁA SIĘ ZA MYŚLENIE”!  Nie wiem, zastanawiam się i nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: Skoro ludzka inteligencja ma swoje granice (co już udowodniono w amerykańskich badaniach),  czemu nie ma ich ludzka głupota w mezaliansie z prostactwem, fałszem  i chamstwem?!

CO ZATEM NA PRZECIWLEGŁBYM BIEGUNIE? HA…

Jeszcze raz zajrzyjmy do notesu Antosia Czechowa – lekarza – także Dusz Strapionych…  I co tym razem wpada nam w oko  (  …inni nawet belki w swoim oku nie widzą!...  tylko sielsko korzystają z życia!  Bezlitośnie uciskając bliźnich!!!) : „ Nie ma nic bardziej groźnego, ubliżającego człowiekowi i meczącego niż POSPOLITOŚĆ w wydaniu prostaków”.  Dodać coś?... Ująć coś?...  Nie ujmę, bowiem – byłaby to ujma dla wszelkich estetyk, które  wyznawałem w życiu!

Tuwim zanotował był 75 lat wstecz: „Wczoraj wieczorem, około 12, przechodząc Marszałkowską w stronę Złotej, Złotą w stronę Siennej i Sienną w stronę Żelaznej – straciłem chęć do życia. Uczciwy znalazca na pewno też długo uczciwym nie będzie. Wszystko dzisiaj swołocz!” (…)

I dalej – mój ukochany Julek:

„Świat się zmienił w

kolosalną szopę,

I wszystko chodzi do góry nogami!”

Tak więc CZŁOWIEKA Z KLASĄ, TEGO PRAWDZIWEGO!!! ARYSTOKRATĘ DUCHA, INTELEKTU, SŁOWA – można poznać po tym, że nie sposób odczuwać, a tym bardziej wyrazić mu wdzięczność za mniejsze lub większe przysługi  (na które go stać!!!).  Nigdy albo prawie nigdy nie znajdziesz się w takiej sytuacji, żeby człowiekowi Prawdziwie Szlachetnemu – powiedzieć: bardzo dziękuję!  Potrafi on zawsze tak pokierować sprawą, że wierzymy, iż przysługi, o ile takie są – w istocie: uprzejmości, jakie wyświadcza…, jemu samemu wychodzą na dobre, a nasza bezradność jest właściwie dla niego korzystna…

PRĘDZEJ ŚWIECĘ (może być – dymną…) ZNAJDZIESZ, NIŻ TAKIEGO CZŁOWIEKA….

-----------------------------------------------------------------------------

JÓZEF ROTH:  /…/  Ambitny jest plebejuszem!  Prawdziwie Szlachetny Człowiek jest anonimowy! Wrodzona szlachetność ma większą siłę niż najbardziej eksponowane stanowiska, wspaniałość sławy, blask powodzenia, potęga zwycięzcy!...  Ambicja jest, jak powiedziałem, właściwością plebejusza. Taki nie ma czasu! Nie może doczekać się szacunku, potęgi, poważania, sławy, władzy, zaszczytów….  SZLACHETNEMU nie zaszkodzi czekanie, ba, nawet pozostawanie w tyle….

OBECNA SYTUACJA PRZYWODZI NA MYŚL SŁOWA WITKACEGO:  „Trzeba zacząć walić w mordy, myć niechlujne pyski i głowy trząść, i łbami zacudowanymi sobą a  zafajdanymi  walić o jakieś  chlewne  ściany z całych sił, walić, walić!...  Aż przyjdzie Świt…. ”  (…)

--------------------------------------------------------------------

A TERAZ POWSTAWIAJCIE SWOJE MINUSY, POKLIKAJCIE W CZERWONE ŁAPKI…  TO MOJA MOJOŚĆ, KTÓREJ SIĘ JUŻ NIE WYRZEKNĘ!!!.....

 

Marek Różycki: Karnawał w Sodomie

 O autorze

Marek Różycki jr

Marek Różycki jr

Od wielu lat jest korespondentem prasy polonijnej w USA, Kanadzie, Australii i Grecji. W Internecie – współpracuje i związany jest z wieloma renomowanymi portalami profesjonalnymi oraz obywatelskimi.

Czytaj więcej
Szczepan Sadurski

Szczepan Sadurski

Rysownik satyryczny, dziennikarz, karykaturzysta, przewodniczący Partii Dobrego Humoru.

Czytaj więcej

 Powiązane

Matematyka stosowana

Matematyka stosowana

Przykłady z życia wzięte
10.00 pln
szczegóły
Mroczne średniowiecze

Mroczne średniowiecze

Najzabawniejsze opowieści bardów wierszem spisane
7.00 pln
szczegóły
Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies). Pozostając na stronie akceptujesz to (NACIŚNIJ W CELU AKCEPTACJI). Więcej o ciasteczkach dowiesz się tutaj.