Panel autora Strefa autora Zaloguj się
A A A

Szachownica śmierci

Szachownica śmierci
14.50 pln
14.50 pln
26.00 pln
14.50 pln
Jeżeli posiadasz rabat indywidualny, przed dodaniem produktu do koszyka - zaloguj się

Szachownica śmierci

wydawnictwo: e-bookowo

 Opis

Powieść jest formą zbliżoną do gatunku S-F, ale nie do końca. Opowiadam w niej o mrocznej tajemnicy rodzinnej.

Rodzina Brockich od lat boryka się z pewnym rodzajem obsesji - umiłowaniem do czarnego Anioła śmierci. Każdy kolejny członek rodu spisuje jego kroniki w tajemnej, pełnej magii komnacie, znajdującej się w podziemiach ich rodzinnego zamku, zbudowanego przez pradziadka głównego bohatera Jerrego, Alberta. To od niego zaczęła się owa historia. Jerry przejmuje po śmierci ojca to piętno. Jest on światłym człowiekiem, nie wierzącym w zjawiska nadprzyrodzone, ale „wciąga” go ta mroczna historia. W testamencie otrzymuje w spadku nie tylko potężne bogactwo, posiadłość i wszelkie dobra, ale i to, czego od dziecka się bał. Już nie tylko świadomość faktu, że stanie się sługą anioła, ale że będzie spisywał wszelkie okropności jakich ten w imię sprawiedliwości będzie się dopuszczał, go przerażają.

Powieści ukryty jest także wątek choroby jego brata. To owa tajemnica, bolesna i ukrywana przez jego bliskich łącznie ze służbą i wiernym majordomusem Tomaszem jest jego „solą w oku”. On i jego brat Wincent mają niebywałą zdolność porozumiewania się pozazmysłowego. Ta telepatia pomiędzy braćmi doprowadza Jerrego niemal do obłędu.

Tymczasem w miasteczku żniwa zbiera Anioł śmierci… Umiera większość mieszkańców… Kto i dla czego dopuszcza się takich  zbrodni? Płatny zabójca? Czy Wincent, a może rzeczywiście Anioł Śmierci? Kto znał historię składowania toksycznych odpadów niedaleko miasteczka? Kto mógłby cokolwiek zyskać na tym czynie? Wiele pytań.

 

RECENZJE:


Czytając prolog książki odniosłam jedno pozytywne wrażenie związane z nim. Otóż już sam początek pokazuje czytelnikowi, co tak naprawdę książka ma przed nim do odkrycia. Stawia ona bowiem przed oczyma widmo demona, tak okrutnego w zabijaniu, że nie sposób jest oderwać się od tej historii.

Zaczynając jednak od bohaterów, muszę wymienić przede wszystkim błyskotliwego, porywającego serca i bardzo wrażliwego( nie tylko na piękno kobiet lecz na okropieństwa w jakim stanie giną ludzie) agenta Karla. Jest to moja ulubiona postać i bardzo sympatycznie będę go wspominała w całej tej książce. Jego partnerem jest Greg, mężczyzna równie interesujący, bazujący błyskotliwie na poszlakach jak i dowodach zbrodni. Obaj Ci mężczyźni, zaprzyjaźnieni ze sobą i bardzo przywiązani, próbują odkryć kto stoi za seryjnymi morderstwami w Brand Valley.

Ważnymi bohaterami w tej historii jest rodzina Brockich. Ich tg:" klątwa rodzinna" sięga aż do dziadka Jerrego. Jest on nie tylko kochającym synem,mężem, ojcem ale i przykładnym obywatelem udzielającym się w społeczeństwie. Nikt po za matką Jerrego nie zna tajemnicy związanej z jej synem. Jej nieżyjący mąż przekazał swemu synowi spadek na tyle demoniczny, że niemal zabójczy. Jerry kontynuując tradycję, zostaje osobistym kronikarzem samego Anioła Śmierci. Sam jak bowiem zauważa przysłowie:" Ciekawość to pierwszy stopień do piekła" idealnie odnalazło swe powiązanie z jego osobą.

Tajemnicze zabójstwa które mrożą krew w żyłach, sieją w ludzkich sercach strach i rozpacz po utracie bliskich. Makabryczne odkrycia policji, która znajduje ciała zmasakrowane, z poobcinanymi głowami i z wieloma innymi częściami ciała, stają się niemal codziennymi wydarzeniami.

Największym jednak zabójcą stają się toksyny które uśmiercają większą część ludności tego miasteczka. Lecz czy to one są naprawdę sprawcami tej rzeźni? Co najciekawsze giną tylko "Ci źli", jak mawia Anioł Śmierci. Prawi zaś żyją nadal w strachu o własne życie, lecz żyją.

Kto okaże się zdrajcą a kto niesłusznie oskarżaną osobą? Czy agent i jego partner odkryją kto stoi za tak licznymi zabójstwami? Jaka prawda o rodzinie Brockich ujrzy światło dzienne i czym to się zakończy? O kogo upomni się Anioł Śmierci niemal w Apokalipsie?

Książka która nosi w sobie wątek zabójstw i to bardzo licznych, zaliczana jest do kategorii kryminalnej. No właśnie, lecz co można powiedzieć o książce która posiada w sobie jeszcze wątki nadprzyrodzone ? Jest to przede wszystkim gatunku S-F. Mroczny, tajemniczy i bardzo wciągający. Posiada on w sobie wszystko to, co dobra książka ma w sobie.

Mnie osobiście przypadła ona bardzo do gustu. Czytało mi się ją lekko, niekiedy czułam strach i niemal obrzydzenie tak makabrycznością związaną z ludzkim ciałem. Jestem bowiem osobą wrażliwą, która zniesie wszystko jeśli będzie trzeba, aczkolwiek jeśli chodzi o ciało ludzkie to już inna sprawa. Co jest plusem w tej książce? Czyta się ją tak naprawdę w wielu światach. Z jednej strony poznajemy tajemnicę Jerrego, a z drugiej przenosimy się w świat policji, zabójcy a nawet Anioła Śmierci. Lubię bardzo taką "wędrówkę" ponieważ czytelnik myśli, że "wie" kto jest zabójcą (w tym wypadku) a na koniec wielkie BACH! Prawda jest inna. ;)

Otrzymuje ta pozycja ode mnie ocenę: 5/6!

Jest ona adekwatna do samej treści, wrażeń jakie mi towarzyszyły jak i bardzo, ale to bardzo pozytywnych emocji z nią związanych!

Natalia Z. http://natalax3recenzje.blogspot.com

 

Śmierć to temat bardzo poważny, choć nieraz się z niego żartuje, żeby złagodzić tę powagę. W powieści Aldousa Huxleya „Nowy wspaniały świat” uprzedmiotowionych przez system ludzi uczono od maleńkości postrzegać śmierć jako coś zwykłego, o czym nie warto myśleć i czym nie trzeba się przejmować. Nasze społeczeństwo nie dojrzało jeszcze do opisanych przez Huxleya rozwiązań i wciąż boimy się spraw ostatecznych. Czy wszyscy? Niekoniecznie. Marta Grzebuła w swej powieści „Szachownica śmierci” opisuje ludzi, którzy niejako oswajają tę odwieczną nieprzyjaciółkę wszystkiego co żywe, a nawet starają się z nią współpracować i w ten sposób, chcąc nie chcąc, stają się posłusznym narzędziem w jej rękach.

Rodzina Brockich poświęciła się badaniu zjawiska śmierci. To spowodowało, że cieszy się w okolicy ponurą sławą, do tego stopnia że pewnego dnia trzech młodych ludzi dewastuje grób patriarchy rodziny Brockich, przewracając stojący na nim pomnik Anioła Śmierci. Od tej pory w Brand Valey zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Policja, zawiadamiana o kolejnych morderstwach, znajduje zwłoki pozbawione krwi. Większość z nich ma obciętą głowę, ale mimo to krwi nie widać. Morderstwa zdają się nie mieć żadnego sensu, żadnego uchwytnego motywu, a tropy prowadzą donikąd. Morderstwa podejrzanie przypominają działania nieuchwytnego „Zabójcy z Lern”, który piętnaście lat temu działał w małym miasteczku i znikł równie nagle, jak się pojawił, pozostawiając policję z nierozwiązaną sprawą. Tymczasem Jerry Brocki odkrywa w pozostawionej mu przez zmarłego ojca rezydencji komnatę, wyglądającą jak sanktuarium czarnoksiężnika i z przerażeniem poznaje w niej własne przeznaczenie – ma zostać kronikarzem, spisującym dzieła Czarnego Anioła, karzącego ludzi za ich grzech. A ma on makabryczne plany. Czy jednak na pewno jest prawdziwy?

Marta Grzebuła to jedna z autorek, które wydają swe książki w opcji selfpublishingu. Przyczyną wybrania takiej a nie innej drogi jest niemożność przebicia się do żadnego z „normalnych” wydawnictw, co w przypadku pani Marty wydaje się co najmniej dziwne. Jej talent jest oczywisty dla każdego, kto w swym życiu przeczytał choć kilka książek kryminalnych i fantasy. Autorka doskonale potrafi stworzyć mroczny klimat niepewności i zagrożenia, silnie oddziałujący na wyobraźnię czytelnika. Zbudowana od podstaw, niebanalna intryga, mocno zarysowane postacie i zaskakujące zakończenie czynią z „Szachownicy śmierci” pozycję, która śmiało mogła zostać oficjalnie wydana i na pewno nie przyniosła by strat.

Jedyne, co można zarzucić książce, to niewielkie błędy edycji, nie zaszkodziła by też dokładniejsza korekta. Jednak nie są to na tyle poważne sprawy, by przeszkadzały w lekturze. Trzeba też przyznać, że powieść została wydana bardzo starannie od strony wizualnej. Użyto świetnego papieru, a okładka wygląda naprawdę profesjonalnie – niepokojąca, mroczna grafika, świetnie korespondująca z treścią, a materiał użyty przez wydawnictwo lepszy niż wiele tych, które widuje się w księgarniach.

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

Powieść Marty Grzebuły „Szachownica śmierci” zaciekawiła mnie już od samego początku. Spotkałam się tu z bardzo ciekawym pomysłem na fabułę. Oto pewnej nocy jakaś tajemnicza postać zabija dwóch mężczyzn. Jak się później okazuje, w znalezionych ciałach ofiar nie było prawie w ogóle krwi, wyglądały one, jakby były zmumifikowane. Prowadzone śledztwo wskazuje, że prawdopodobnie nie były to przypadkowe ofiary, lecz mające pewne powiązania z Czarnym Aniołem Śmierci, czczonym od lat przez rodzinę Brockich. Ten dziwny kult zapoczątkowany został wiele lat temu przez Alberta Brockiego. Obecnie jego wnuk, Jerry, po śmierci ojca, Olafa, przejmuje dziedzictwo, którym jest nie tylko posiadłość zbudowana przez Alberta, ale też związane z owym tajemniczym Aniołem Śmierci piętno, ciężkie brzemię. Brzemię polegające na służbie Aniołowi Śmierci… Dochodzi do makabrycznych zbrodni, giną kolejni ludzie, dochodzi do przerażających zjawisk… Czy uda się przerwać pasmo morderstw? Kim dokładnie jest Anioł Śmierci? Na czyje zlecenie działa? Jaki cel sobie stawia? Czy to naprawdę on zabija? A może ktoś inny? Czy Jerry do końca swojego życia będzie skazany na ciężką służbę u niego? A kim jest mężczyzna, który kilka lat wcześniej uciekł ze szpitala psychiatrycznego? Te pytania dość szybko pojawiły się w mojej głowie, toteż z narastającym zainteresowaniem śledziłam kolejne wydarzenia, chcąc uzyskać odpowiedzi na nurtujące mnie zagadnienia.

Przyznam, że nie było tak łatwo uzyskać odpowiedzi na owe pytania. Autorka, kreując wydarzenia, wprowadza czytelnika do labiryntu pełnego nieznanych, tajemniczych uliczek, z których wiele wydaje się prowadzić do wyjścia, lecz okazują się zwodnicze. Przeszłość łączy się tu z teraźniejszością i nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Choć początkowo wydawało mi się, że wiem, o co w tej całej sprawie chodzi, wkrótce straciłam tę pewność, bowiem w miarę rozwoju akcji dochodziły nowe fakty i informacje, które zupełnie zamieszały mi w głowie. Hipoteza, którą postawiłam sobie na początku, w pewnym momencie upadła. Miałam mnóstwo wątpliwości. Nie wiedziałam, czy za sprawą zabójstw stoją moce nadprzyrodzone czy też da się te morderstwa wytłumaczyć w sposób jak najbardziej racjonalny. Ale tak szybko się tego wszystkiego nie dowiedziałam. Moja ciekawość została wystawiona na ciężką próbę. Dopiero gdy dotarłam do ostatnich stron powieści, została zaspokojona. A nawet i wówczas przekonałam się, że nic nie jest tu takie, jakie się wydaje, gdyż zakończenie książki jest w pewnym stopniu niejednoznaczne, rodzące nowe pytania, a dzięki temu intrygujące.

Uważam, że autorkę cechuje bardzo duża wyobraźnia oraz swoboda w tworzeniu działających na wyobraźnię obrazów. Plastyczne, sugestywne opisy pozwalają w pełni wyobrazić sobie przedstawione w książce miejsca i sytuacje.

„Szachownica śmierci” to powieść, którą moim zdaniem trudno zamknąć w ramach jednego gatunku literackiego. Powiedziałabym, że to niebanalna mieszanka thrillera, kryminału, dreszczowca i fantasy. Taki zestaw gatunkowy sprawia, iż książkę czyta się jednym tchem – i tak właśnie było w moim przypadku. Tu nie znajdziemy czasu na nudę. Świetnie skonstruowana, pomysłowa fabuła, przemawiające do czytelnika postacie bohaterów, zaskakujące wydarzenia, wartka akcja – to właśnie ujęło mnie w tej powieści i spowodowało, że gdy zagłębiłam się w przedstawionym tu świecie, trudno mi było powrócić do rzeczywistości. Nie zabraknie tu miłości i namiętności, tajemnic i sekretów, niebezpieczeństw oraz przerażających, wręcz apokaliptycznych wizji. A tło całej powieści tworzy w moim odczuciu walka dobra ze złem – jaka toczy się wszędzie na świecie, ale też w sercu i sumieniu każdego człowieka.

Jedyne zastrzeżenie mam do strony graficznej tekstu, wymagającego bezwzględnej korekty. Ale gdy przymknie się na to oko, to powieść z pewnością wciągnie każdego czytelnika, który po nią sięgnie. Ja ze swojej strony szczerze polecam tę książkę, która potrafi pozytywnie zaskoczyć. Naprawdę warto przeczytać, do czego zachęcam.

Dorota Pansewicz

 

Kłamstwo na ogół nie prowadzi do niczego dobrego. Prędzej czy później wyjdzie na jaw z lepszym lub gorszym skutkiem. Wydaje mi się, że nie każdy lubi być okłamywany a najgorsza prawda jest lepsza od życia w zakłamaniu. Zatajanie różnych uczynków oraz robienie złych rzeczy również nie jest dobre, bo utajniając większe bądź mniejsze grzeszki prawdopodobnie i tak dojdziemy do momentu, w którym zostaną odkryte.

 

Od setek lat ludzkość zastanawia się nad tym jak wygląda i jaka jest śmierć. Nie da się zaprzeczyć, że to trudny i poważny temat, na który nie można jednoznacznie odpowiedzieć. Przeróżni autorzy opisywali bądź malowali swoje wyobrażenia. Tak samo jest w przypadku Szachownicy śmierci Marty Grzebuły, która zapewnia czytelnika, że powieść ta stanowi mroczną część jej wyobraźni. Teraz zapytacie: czy aby na pewno stanowi jakąś mroczną część czegokolwiek? Przeczytajcie moją opinię do końca.

Osoba czytająca zaczyna swoją przygodę razem z bohaterem, który znajduje się w szpitalu. Wspomina on coś o parszywym świecie, w którym przyszło mu żyć. Pielęgniarz, który się nim opiekował zauważył, że z kimś rozmawia, ale w pobliżu nikogo nie było. Podopieczny odpowiada mu, że to tajemnica. Atakuje swojego opiekuna, a następnie ucieka.

W Brand Valley nie dzieje się dobrze. Od jakiegoś czasu grasuje seryjny morderca, dlatego do akcji wprowadzone zostały służby porządkowe w postaci funkcjonariuszy policji i FBI. Niestety nie są oni w stanie szybko złapać mordercy, ponieważ jest on sprytniejszy od nich.

W tym samym czasie czytelnik poznaje Jerrego Brockiego wraz z rodziną. Przeprowadzili się do zamku rodziców bohatera, ponieważ jego ojciec nie żyje a matka się wyprowadziła. Rodziciel zostawia dla niego list, który może otworzyć dopiero podczas pełni. Informuje go o tym, że ma wybór. Może wejść do tajemniczego pokoju lub nie i żyć tak jak teraz. Co zrobił?

Tymczasem w mieście coraz częściej zostają popełniane morderstwa i na większą skalę. Tajemnicza mgła pojawia się nad Brand Valley siejąc spustoszenie wśród mieszkańców, a ani policja, wojsko i inne służby nie mogą odkryć zagadki, która zabija mieszkańców.

To co mi się podobało w tej historii to bez wątpienia element tajemniczości, który dla mnie został za szybko odkryty i to jednocześnie jest minusem. Liczne teorie wymyślane przez bohaterów dla zaistniałej sytuacji były ciekawe, ale dla mnie autorka za szybko odkryła całą otoczkę tej tajemniczości.

Następnym plusem na pewno było słownictwo. Według mnie zostało ono odpowiednio i genialne dobrane do klimatu Szachownicy śmierci. Fanom krótkich opisów raczej ta historia nie przypadnie do gustu, ponieważ Pani Marta używa głównie nich. Dialogów jest znacznie mniej od opisów, ale zawsze wnoszą coś ciekawego.

Akcja jest prowadzona z dwóch perspektyw, jednak wszystko jest napisane w formie narracji. Jedną część czytelnik obserwuje ze strony Jerrego i jego życia, a także tego co go spotkało. Według mnie jest to mroczna część tej powieści. Z drugiej strony czytelnik przeżywa to co się dzieje w mieście. Problemy policji ze znalezieniem odpowiedniego wytłumaczenia dla zaistniałej sytuacji tworzą również tajemniczą otoczkę i według mnie było to ciekawsze.

Według mnie w powieści Marty Grzebuły czegoś mi brakowało, albo po prostu nie są to aż tak moje klimaty, ale bezsprzecznie Szachownica śmierci wciągnęła mnie i z żywym zainteresowaniem śledziłam przygody bohaterów. Na pewno lepszy odbiór miałabym, gdybym w dłoniach trzymała książkę w wersji papierowej, ponieważ gdy czytałam przez czytnik w telefonie nie mogłam jakoś skupić się i dokładnie wczuć w akcję.

Historia na pewno jest jakąś mroczną częścią czegoś oraz jak twierdzi autorka jej wyobraźni, a o śmierci w takim wydaniu jeszcze nie słyszałam ani nie czytałam. Ten zabieg był na pewno bardzo ciekawy.

Podsumowując: Polecam, ale radzę skupić się na akcji, ponieważ w chwili nie uwagi możecie stracić coś istotnego i mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła ponownie oddać się lekturze tej książki z egzemplarzem papierowym w dłoniach, bo mam wrażenie, że wówczas klimat historii otoczy mnie w pełni. :)

Za możliwość przeczytania tego ebooka dziękuję autorce :)

 

Marta Grzebula Szachownica śmierci by Katarzyna Krzan

 O autorze

Marta Grzebuła

Marta Grzebuła

Marta Grzebuła z d. Łukomska Pseudonim Jarzębina ur. 22 listopada 1960 roku we Wrocławiu. Tu ukończyła Szkołę Podstawową i Studium Medyczne. Pozostaje pod wpływem poezji J. Słowackiego, A. Mickiewicza czy  A. Asnyka. Pisze od 13 roku życia, w jej zbiorach jest  400 wierszy. Debiutowała w 2010 r. tomikiem poezji: „W cieniu Jarzębiny” (Black Unicorn). Następny to: „Owoce Jarzębiny” (Radwan). Wydane powieści to: „Pomarańczowe ogrody”, „To, co mogło się zdarzyć” (Radwan), „Epizod na dwa serca”, „Kobieta  z okna”, „Dzień, który nie miał jutra” (Warszawska Firma Wydawnicza sc J. Majedcki i J. Wernik) oraz „Zapomnę imię twoje” i „Dotykając Nieba” (Wydawnictwo „ASTRUM”). Autorka tekstu do piosenki zespołu „Wilczyca” (połączone dwa wiersze „Wilk wilkowi” i „W galopie”), do której muzykę skomponował Tomasz Derach. Autorka w swoich powieściach i wierszach przeprowadza Czytelnika po świecie zmagań, wyrzeczeń, prawd, miłości, zdrad, śmierci w taki sposób, by ten, zagłębiając się w kolejne strony, odczuwał nie tylko wzruszenie, sympatię do bohaterów, ale lektura budziła w nim jeden, z największych z darów, jaki posiada człowiek, empatię.
Marta Grzebuła sama mówi: „Sercem do serc, piszę”. I to jest chyba najlepsze podsumowanie jej twórczości.

Czytaj więcej
Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies). Pozostając na stronie akceptujesz to (NACIŚNIJ W CELU AKCEPTACJI). Więcej o ciasteczkach dowiesz się tutaj.