Panel autora Strefa autora Zaloguj się
A A A

Jeszcze jeden dzień w raju

Jeszcze jeden dzień w raju
14.95 pln
14.95 pln
14.95 pln
Jeżeli posiadasz rabat indywidualny, przed dodaniem produktu do koszyka - zaloguj się

Jeszcze jeden dzień w raju

wydawnictwo: Self-Publishing
kupując teraz e-book (PDF) zamiast 14.95 pln łącznie zapłacisz 13.31 pln
kupując teraz e-book (EPUB) zamiast 14.95 pln łącznie zapłacisz 13.31 pln
kupując teraz e-book (MOBI) zamiast 14.95 pln łącznie zapłacisz 13.31 pln

 Opis

Czwórka zwykłych ludzi. Trzy kłamstwa. Dwie ofiary i jedna, hipnotyczna opowieść o toksycznej miłości, zbrodni, namiętności i żądzy. Historia o całym życiu i opowieść o jednym dniu. Najważniejszym dniu wżyciu, bo to ten magiczny dzień, który zmienia wszystko. Tylko jeden dzień. Od świtu, do zachodu słońca.

Osadzona we współczesnych, polskich realiach skandalizująca historia z życia czwórki bohaterów. A w niej płomienny romans, gorące pożądanie i niszcząca zazdrość. Nastrojowa i liryczna opowieść o ludziach zaplątanych we własnych uczuciach. Studium ludzkich uczuć, charakteru, emocji i obsesji przenikające nas do zakamarków wnętrza niczym ślepe ostrze przeznaczenia. Historia, która mówi o tym, co ważne, prawdziwe i czasem tak bardzo potrafi nas boleć. Powieść o autentycznych bohaterach, prawdziwych wydarzeniach, trudnych wyborach i ich konsekwencjach.

Nie czytaj tej książki, jeśli nie chcesz, aby Twoja ulubiona czerwona sukienka była jeszcze czerwieńsza. Nie czytaj jej też, jeśli nie chcesz na zawsze znienawidzić autora.

Fragment:

Mieli w stosunku do siebie niezliczone określenia. Kiedy odkładał i tę książkę z pomiędzy jej stron wysypały się zapisane jej drobnym pismem listy. Zebrał je wszystkie razem. Usiadł przy kaflowym piecu, skręcił skręta z marihuany i zapalił go. Potem  zaciągnąwszy się sowicie kilka razy odpalił pożółkły papier od żaru palącego się jointa. Trzymając w ręku  listy palił je jeden po drugim aż spalił wszystkie parząc przy tym sobie wreszcie boleśnie palce. Porozkładał w całym mieszkaniu małe podstawki z kolorowego szkła i rozpalił kilka zapachowych świec. Zgasił światło i miał zamiar iść się wykopać. Przed tym postanowił spalić jeszcze jednego papierosa z marihuaną. Usiadł na parapecie i palił głęboko się zaciągając. Słodkawy zapach tytoniu, narkotyku i topiącego się wosku wypełnił wnętrze cichego poddasza.  Po raz pierwszy  to wnętrze rozjaśnił blask, którego wcześniej tu jeszcze nie było. Poczuł się jak u siebie. Poczuł, że odnalazł nowe miejsce, nowy azyl. To go uspokajało psychicznie i odprężało. Kiedy skończył palić, zdecydował patrząc przed otwarte okno, że przed snem i zanim się wykąpie przejdzie się jeszcze kilka minut po pogrodzonych w wieczornych ciemnościach mieście. Założył dżinsy i swoją skórzaną, czarną marynarkę, która miał już od technikum. Skrył dłonie w kieszeniach i ruszył w miasto. Przeszedł kilkaset metrów i trafił na rynek. Szedł oglądając kolorowe wystawy księgarń, kiedy nagle zza rogu wyszła trzymając się za rękę para. Dostrzegł ich, na dwie sekundy wcześniej nim oni dostrzegli jego. Adam i Malwina szli uśmiechając się do siebie. Zobaczyła go pierwsza i jej uśmiech zgasł nagle, jak zgaszona oddechem świeca. W chwilę potem dostrzegł go również Adam i poznał go.  Byli od siebie tylko kilka kroków, i szli dokładnie naprzeciw siebie. Kiedy Anglik go dostrzegł,  puścił rękę Malwiny jak piskorz, jakby go nagle oparzyła. Bruno poczuł, że teraz ma jedyną w swoim okazję. Jeszcze trzy kroki i będzie na tyle blisko, by jednym uderzeniem powalić Anglika na trotuar jak kłodę drewna dając upust swojej wściekłości i rozczarowaniu. Zacisnął ręce w pięści w kieszeniach marynarki, po czym spojrzał na bladą jak ścianę Malwinę. Nie zwolnił kroku ani nie przyśpieszył, rozluźnił tylko dłonie i minął ich patrząc już tylko obojętnie przed siebie. Po drodze, kupił w nocnym sklepie paczkę papierosów i mocne piwo w aluminiowej puszce. Otworzył piwo i zapalił papierosa, który w tej samej chwili  go zemdlił ale w zamian oferował możliwość zaciągania się dymem i pozwalał zająć dłonie jakąś czynnością. Ruszył z powrotem do swojego mieszkania, postawiwszy kołnierz chronił się przed zimnem.  Przed wejściem do klatki schodowej kamienicy, w której mieszkał podniósł wzrok w górę. Na niebie wisiał ogromny księżyc w pełni, identyczny jak wtedy gdy sierpniową nocą spacerowali wśród pachnących skoszonym sianem łąk na wsi, u jego rodziców w górach. To było tak dawno - jakby w zupełnie innym wieku, a jednocześnie tak niedawno jakby wczoraj. W oczach Bruna odbijał się blask księżyca, ale przybrały one szary, beznamiętny wyraz. Czaiło się w nich jeszcze coś, co przestraszyłoby każdego, jeśli ktokolwiek inny napotkałby go wtedy.

 

 

 

PATRONAT MEDIALNY:

 

iikpl.jpg (2011-05-22 09:28:54) granice.jpg (2011-05-22 09:28:54) dlaczegocompl-minipx.jpg (2011-05-22 09:28:52) kanapa-minipx.jpg (2011-05-22 09:28:55)

kl-minipx.jpg (2011-05-22 09:28:55) logo_ksiazki-minipx.jpg (2011-05-22 09:28:59) logokuznia-minipx.jpg (2011-05-22 09:29:00) Polska-minipx.jpg (2011-05-22 09:29:00)

 


Aleksander Sowa Jeszcze jeden dzień w raju by Katarzyna Krzan

 O autorze

Aleksander Sowa

Aleksander Sowa

Mieszka w Opolu, pisze artykuły, felietony i fotografuje. Współpracuje z kilkoma wydawnictwami.  Jest pilotem szybowcowym.

Czytaj więcej

Pliki do pobrania

  1. raj-darmowy.pdf (9.78Mb)
Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies). Pozostając na stronie akceptujesz to (NACIŚNIJ W CELU AKCEPTACJI). Więcej o ciasteczkach dowiesz się tutaj.