- eseje (4)
- języki obce (3)
- poezja (9)
- poradniki (19)
- proza (54)
- filozofia (4)
- marketing (2)
- kultura (5)
- pedagogika (4)
- zarządzanie (7)
- technika (2)
- dzieci (10)
- pisanie (7)
- religia (2)
- AUDIOBOOKI (29)
- miłość i seks (8)
- KURSY (15)
- bajki (3)
- Satyra i humor (2)
- Gra erotic dreams (2)
- Czytam (4)
- dramat (1)
- polityka (2)
- reportaż (1)
- lektury za złotówkę (34)
- podróże (1)
- popularyzacja nauki (1)

zobacz
Wsłuchaj się w siebie
Konrad Staszewski
TYLKO PREMIEROWE WIERSZE. Nie znajdziecie ich w necie!
Niniejszy tomik jest wynikiem mojej drogi życiowej, przebytej podróży - rozczarowań i chwil szczęścia. Każdy z nas przeżywa w życiu takie chwile, każdy inaczej ale... Nie każdy odnajduje w tej podróży siebie na nowo. Czy ja odnalazłem, sami się przekonajcie.
Dwa pierwsze wiersze powstały po niedawnej śmierci naszego drugiego dziecka. A ostatni wiersz jest napisany specjalnie dla pierwszego.
W imieniu swoim i mojej żony zapraszam Cię, drogi czytelniku do podróży. Odkryj studium mojego ja, a może sam siebie też jakoś odnajdziesz.
Konrad Staszewski,
Edyta Maculewicz - Staszewska.
Pamiętasz?
Połączył nas Baczyński. Pamiętasz? - spytałam.
- Czy ja wiem... Bo tak w zasadzie to już sam czat tematyczny jest o poezji, a o Baczyńskim zaczęłaś mówić troszkę później - odpowiedziałeś.
Nasza historia zaczęła się, jak to ostatnio we współczesnym świecie bywa, od komputera. Ponieważ mamy wspólne zainteresowania poszło gładko, sprawnie i szybko. Do spotkania doszło już dwa tygodnie później.
To, ja tak szybko postanowiłam poznać mężczyznę o najsłodszym i najdelikatniejszym głosie jaki słyszałam. I stało się to, o czym marzyłam - pół roku później zaręczyliśmy się, na początku nieoficjalnie. A mój wymarzony i wybrany pierścionek, topaz z błękitnym oczkiem pojawił się podczas sylwestrowej kolacji przy świecach.
Odległość między Lublinem a Sosnowcem, która na początku nas przerażała zmalała diametralnie. Do tego stopnia że zaczęliśmy do siebie jeździć co dwa, trzy miesiące, głównie na weekendy. I właśnie po takim weekendzie, niczym anioł objawienia pojawiła się nasza córeczka.
Przyśpieszyliśmy nieco nasze plany i po ośmiu miesiącach od zaręczyn wzięliśmy ślub. Jakby nie patrzeć tak w półtora roku wyrobiliśmy się ze wszystkim. Mamy siebie i naszą ukochaną, wymarzoną córeczkę. Niestety życie niesie ze sobą nie tylko blaski ale i cienie.
Zaszłam znowu w ciążę - dziecina zmarła w mym łonie. Szukamy odpowiedzi dlaczego i cisza.
- Pamiętasz? - pytasz.
- Pamiętam - odpowiadam.
A wydaje się jakby to było dopiero wczoraj...














