- eseje (4)
- języki obce (3)
- poezja (9)
- poradniki (19)
- proza (54)
- filozofia (4)
- marketing (2)
- kultura (5)
- pedagogika (4)
- zarządzanie (7)
- technika (2)
- dzieci (10)
- pisanie (7)
- religia (2)
- AUDIOBOOKI (29)
- miłość i seks (8)
- KURSY (15)
- bajki (3)
- Satyra i humor (2)
- Gra erotic dreams (2)
- Czytam (4)
- dramat (1)
- polityka (2)
- reportaż (1)
- lektury za złotówkę (34)
- podróże (1)
- popularyzacja nauki (1)

zobacz
Satyrady
Izabela Mikrut
Nie dla mnie dzisiaj Noble są i Pulitzery
nie dla mnie styl Dąbrowskiej ani Magdy Umer
nie dla mnie oczywiście Czterdzieści i Cztery
(i żaden inny numer).
Ten tekst nie przypomina "Pana Tadeusza",
bo chociaż się starałam, to nie wyszło, no żesz...
więc Cię do lektury, Odbiorco, nie zmuszam
(lecz i tak kupić możesz)
Zbiór utworów satyrycznych Izabeli Mikrut ilustrowany przez Marka Lenca.
Fragment:
Mamuty. Wierszyk prehistoryczny
Gdy ziemia była płaska jak deska,
gdy globus też był jak deska płaski,
a praMatejko zwykł w kilku kreskach
rysować bitwy na ścianach jaskiń,
gdy szkła nie było, stali i dykty,
i telefonów, sklepów i płaczu,
gdy zwykli ludzie wszystkie konflikty
rozwiązywali z użyciem maczug,
kiedy paść w totka nie mogła szóstka
gdy od fast-foodów nikt nie mógł utyć
istnieli tylko ludzie i pustka,
i sporadycznie jakieś mamuty.
I prowadzili współpracę trudną,
dopóki trwała jeszcze ich era:
czasami mamut człowieka skubnął,
częściej zaś człowiek mamuta zżerał.
Znika czas tamten pod dziejów warstwą,
ale te same mamy zwyczaje.
Skoro mamutów jak na lekarstwo,
ludzie w zastępstwie żrą się nawzajem.
Sekret zostawiam na koniec dzieła
miast satyryczne prawić morały:
mamuty wcale nie wyginęły!
One się tylko dobrze schowały.














